|
[an error occurred while processing this directive]
Stefan Kosiewski J. Facet AUF DIE FRAGE: WARUM NICHT IM CHOR ? Die Philosophen haben schon versucht die Welt zu verändern sie sind daran gescheitert weil nicht zu ändern ist: Wasser ist Wasser Feuer – Feuer, und wir wir sind vom gleichen Schlag nach seinem Bild, ihm gleich und wie er pflegen wir uns heraus zu halten (1982) DIE WAHLEN Immer kannst du gewählt werden es reicht schon dass du in der Nähe bist des Polizeiautos oder du gibst deine Stimme zu laut ab du kannst auch gewählt werden heraus aus der Wohnung in der Mitte der Nacht ohne Schuhe unerwartet, plötzlich weil doch die Wahlen geheim sein müssen (1982) aus dem Polnischen von Pfr. i. R. Manfred Thon DIE SCHEISSE VOLBY vždycky můžeš být zvolen stačí pouze, když se ocitneš blízko rozhlasového vozu, anebo hlasitě začneš hlasovat můžeš být také vybrán z bytu uprostřed noci, bez bot, náhle nebot‘ volby musí být přece tajné (1982) JINAK co je nikou, výklenkem ve stěnì v níž se objeví skutečnost zbledl emigrantův ret prst na Vilně věta přikrytá lasturou netřpytí se již hermetičně (1998) Hry a zábavy s losem hráči hrají proti sobě každý vyznačuje svoje stanoviště vmáčknutým do země kamínkem levým může libovolně vykročit usiluje druhého trefit zasáhnout, zbit; tamten se zas snaží ihned se vyhnout může se pířitom křičet nebo zpívat hráči mají po ujednaném počtu životů z kterých každý ztrácí po jednom za každý zásah nebo nezdařený výpad (1977) JDE HORNíK CESTOU ve Slezsku žijí horníci horníci dobývají uhlí hovoří slezsky: pěrune, šichta a fedrovat pijí krupnik a na čapkách nosí péřowé chocholy polovina horníků hrá na trubku druhá polovina chodí na zápasy Górnika anebo hrá skat a pěstuje holuby dcerky horniíků se vdávají za horníky dcerky horníků rodí nové horníky kteří se ženi s dcerkami jinývh horníky Polsko, vypuštím tvé holuby z rukou padají do hlubin temných šachet (1981) i řeka i brána i řeka i brána i kámen i panna každá cesta vede k Bohu do nebe a na zemi provází lidi dobré vůle (1998) DEJ SI uplést věnec pojd´, dej si uplést věnec a vložit na tvou hlavu v zahradě v Zářečí padají dozrálá jablka všechno, co je – již bylo raduj se, duše moje, v pokoji (03.10.1998) TAK tak nehřmotí o sebe kosti tak narážeji na sebe hvězdy tak krouží v tobě moje krev Přeložil Prof. František Všetička N.C. Na fałszywych stuzłotówkach – widać to najlepiej Pod słońce – tak jakby się jeszcze wahał, Czy nie lepiej pójść za przykładem pitagorejczyków, Którzy mieli zwyczaj przekazywania tajemnic Swojej nauki ustnie: przyjaciołom, uczniom, Najbliższym. Nie przez zazdrość Jak czynią to kotlarze w powszechnym mniemaniu Z tajemnicą pobielanych patelni Obracanych w dłoni, srebrnych Błyszczących jak srebrny pieniądz. To znów nic nie wartych garnków Z których spływa cyna. Ale Żeby nie narazić się na poniżenie, szyderstwo I wzgardę tych, co nigdy nie zmarszczą czoła Nad rzeczą, która nie miałaby im przynieść zysku. Decyduje się oddać do publikacji, boć U Cycerona już trafić można na wzmiankę, Że Niketas sądził...A potem jeszcze Parę nazwisk u Plutarcha i pitagorejczyk Filolaos i Heraklejdes z Pontu i pitagorejczyk Ekfantos. Cóż więc, że Laktancjusz, sławny zresztą pisarz Lecz słaby matematyk stawia na arkana I na nieśmiertelność. Skryba i kotlarz Przestaje z monetą. (1998) PO 11 WRZESNIA inaczej patrzą na Polaków po 11 września przemykających po zgliszczach; kurz i pył wydostaje się spod gruzów i oblepia z dymem włosy i rzęsy niczym bawełny puch bezpieczeństwo nakazuje zamykać na klucz zieloną kartę, Sozialversicherungsausweis kiedyś wreszcie powinien zapanować spokój człowiek musi mieć pracę, do renty prawo na wszelki wypadek, starość; po 11 września dni wloką się jak wozy drabiniaste, konne grzęzną po koła w bagnach nad Prypecią i nie ma nas pośród żywych już a pozostała tylko powinność osądzenia w Central-Park czerwone kokardy na drzewach drzewa i bramy ustrojone z gałęzi Papież spotyka się z szamanami wyznawcami religii naturalnych w Asyżu modlą się razem o pokój dla świata bo nie ma pokoju, dopóki jest wojna i modły są i wojny na świecie i modlą się wierzący, a którym wiary brak przykrywają z godnością głowy, albo też odkryci stoją na modłach jako na statkach do Ameryki kiedy syn krawca nicuje los wywożą na Sybir, a byle kąt piwnica, pusta łyżka, fotografia, strych wygrzebany spod ruin drobiazg, mała rzecz nabiera wagi na sądzie ostatecznym kiedy wyrok już zapadł i tylko pęka dzban i rozrywa się obręcz, opada z oczu ćma w bramie zasuwa spada, zasypuje piach sprzęty i na podłodze upuszczone łzy to Polacy z wieżowców na Manhattanie wyjmują rozkładające się zwłoki po kilku dniach ciała ofiar, trupi odór i jad; ktoś musi przecież Baudelaire nieżywą kobietę zamienia na złoto zaś wilki na Syberii, alchemicy żywi za druty kolczaste wyniesiony kłopot z egzystencją wydzierają z gardła wieczystej zmarzlinie kilka dni po 11 września koparki docierają do stacji metra, a tu szkło zakurzone nieco tylko nienaruszone w restauracyjnym wagonie szklanki, butelki, Whiskey In The Jar przyjmują wciąż kupony na loterię wizową spotykam kolejkę na Pięknej przed Ambasadą; Titanic Mineralwasser – jedna mija drugą mówi, że była przez trzy miesiące popracować trochę w Newadzie może wróci po studiach na stałe gdybym był młodszy kokardo ( 2 0 0 2 ) WASSERSPIELE z Babiej Góry rzeki nie schodzą ku Wiśle i nie błądzą pod gontem książki z Krakowa gość w deszcz pies w bramę Lipnicę w mroku w pamięci zachować co stanie się po śmierci z naszymi snami fontannami olśnień zatrwożeń potęgą Księgą Wielkiej Treści wpisaną w rzecz prostą odcisk palca, kontur twarzy obrót ciał niebieskich pieśniarz na obczyźnie nie pochyli czoła pod dachem drewnianego kościoła w Orawce msze odprawia się o spisanych w gablocie porach po wszystkim włącza alarm na wszelki wypadek bilanse prowadzą tylko do smutnych refleksji plus, minus wychodzą na swoje; lekarze leczą się ze smutku, kobiety z dwuznaczności wyroków snycerki odrzwi wstawianych licem na odwrót nic nie dzieje się tu przypadkiem – to cieśle wciąż tak piją, oceaniczne zaś przechyły wynoszą żebro wielkiej ryby ponad codzienność progu, kiedy troską wytrzeć z kurzu Matkę Boską i zadumać się nad Polską
(1999) PRZEMYT Przejścia tajemne, o których nic Nie ma w pisemnych przekazach, Kronikach; żadnego słowa, kreski, szkicu. Niczego, co mogło by wskazywać. Dać klucz, rzucić światło. Ukryte Na odludziach Królestwa Niepobytu, Zepchnięte w niepamięć - wciąż są, Bo poezja za nimi przemawia. Ze wzgórza na peryferiach otwiera się widok Na okolicę i leży na dłoni pergamin, Więc muszą być przejścia, podziemne sztolnie, Chodniki zwodzące do kopalni olśnień. Przenikają nimi pomiędzy wzgórzami Pośród kopców i ruin jeszcze poceltyckich Harcerze z pocztą polską spisaną runami Na wysokich wieżach Altarii katowickiej. Ze Wschodu na Zachód, przez granice kultur Przemytnicy poważni ze spojrzeniem wilczym Unoszą nad szlabanem arogancji władzy Bezczelnie zuchwałe pasaże tajemnicze. (16.7.98) POMIDOR WSTęp wiersz POMIDOR jest przeznaczony dla indywidualnych odbiorców do użytku w gospodarstwach domowych pozbawiony tradycyjnych środków wyrazu przynosi maksymalną oszczędność czasu oraz wysiłku fizycznego użytkownika estetyczna sylwetka i nowoczesna konstrukcja wiersza sprawiają że jest on łatwy, przyjemny i bezpieczny w obsłudze UWAGA przed rozpoczęciem użytkowania wiersza należy dokładnie zapoznać się z treścią załączonej poniżej instrukcji obsługi Autor nie ponosi bowiem żadnej odpowiedzialności za kłopoty wynikłe z powodu używania wiersza niezgodnie z instrukcją obsługi INSTRUKCJA OBSŁUGI 1. Dane techniczne wiersz nie jest długi nie posiada rymów ani rytmów nie jest tzw. mocnym wierszem nie zawiera żadnych aluzji ani tzw. głębi 2. Właściwości dodatkowe wiersz POMIDOR jest nowoczesnym współczesnym wierszem dzięki swojej konstrukcji całkowicie zastępuje człowieka we wszystkich czynnościach składających się na proces 3. Wybór miejsca przeznaczonego na używanie wiersza wiersz może być używany w każdym miejscu gospodarstwa domowego UWAGA w pewnych, indywidualnych wypadkach dopuszcza się używanie wiersza w pobliżu sieci wodno-kanalizacyjnej nie zaleca się jednak wtedy korzystania z wiersza pod napięciem 4. Przygotowanie do eksploatacji przed przystąpieniem do eksploatacji należy sprawdzić, czy wiersz jest prawidłowo wydrukowany 5. Konserwacja wiersza wiersz POMIDOR jest nowoczesnym łatwym, przyjemnym i bezpiecznym w obsłudze nie wymagającym konserwacji współczesnym wierszem życie jest piękne znam życie, więc mogę coś o nim powiedzieć urodziłem się w Wigilię w jednym z miast województwa stalinogrodzkiego a ojciec mój dostał wtedy akurat premię i dyplom za czwarty rok planu sześcioletniego więc kupił na święta karpia proszę, może pan usiądzie pomidor niech się pan czuje swobodnie i traktuje naszą rozmowę jako całkowicie prywatną, może papierosa pomidor widzi pan: ja także interesuję się kulturą a pan podobno chce założyć jakiś teatr pomidor chciałbym, żebyśmy się zrozumieli czy był pan już gdzieś za granicą pomidor a może chciałby pan pojechać na jakąś zagraniczną wycieczkę pomidor bo widzi pan, kim są właściwie pańscy rodzice w jakim pracują charakterze pomidor więc pewnie się ucieszą, jak pan skończy studia pomidor i gdzie pan chce po studiach pracować pomidor to może mógłbym panu w czymś pomóc pomidor nie chcę panu nic sugerować, ale czy mógłby pan wypełnić ten formularz pomidor a co pan robił w Krakowie pomidor Dzieci sąsiadów przywlokły skądś psa jest brudny i pewnie ma pchły w taką pogodę – mówi Hans Magnus Roeder pracownik Urzędu Ochrony Konstytucji lepiej łowić ryby niż tych zasranych terrorystów Jan Paweł II rozkłada szeroko ręce pora na obiad, kochani latem 1979 r. DOKąD TO Dokąd to jeszcze można pójść o tej porze, Którą dziewczyna z czytelni gazet w miasteczku Wyznacza zamknięciem dnia w zeszycie Zdania służby, podpisem; latem, kiedy z ulic Ciepło podnosi się dopiero jak gość, Co sam nie bierze się do kart, a tylko Trzyma dla drugiego miejsca w cieniu Wysokich kasztanowców przy szachownicy Zatopionej w lastrico na amen. Młode matki w rozmowach, na ławkach i stojąc, Takoż ojcowie, ze wzrokiem w piramidzie Upiętej z dzieci i pajęczyn grubych lin. Dokąd to jeszcze o tej porze w lipcu, W parku nad rzeką, opodal Prezydium, Auta zostawionego na parkingu pod pomnikiem Ku czci komunistycznej Rady Miejskiej Wybranej tu przed wojną – dawno, dawno temu. Przestawiono czas, więc jeszcze nie siódma Tak naprawdę i wróbel skacze w trawie uparcie Jak w innej prozie sprzed dwudziestu pięciu lat. Dokąd to jeszcze można pójść, kiedy słońce Ostro wyrzyna z trawy źdźbła i wąski, długi pas Tynku ze wzgórza za budynkiem – mur Cmentarza, szeroki na dwóch chłopców I wstrzymany przy mijaniu pęd. Pod murem w amarantach, gąszczu bambusowym Prętów dobrych na łuki, lub jasne pochodnie Zapadły się w niepamięć niemieckie groby Sypane po cichu Długo po wojnie; Bez krzyży – Dlatego niemieckie. W murze nowa brama W tym miejscu, kran z wodą, Przewrócone macewy, bo od kranu mokro, Utwardzają alejkę do środka cmentarza. Pod murem gniją kwiaty rzucone na kompost. Wszystkim tak wygodnie; Bogu wszystko jedno, Księdzu nie przeszkadza. By kogoś nie zranić Położono tablice twarzami do ziemi. Boże Abrahama i Jakuba, Przy grobie ojca mego Tu pochowanego Zamiera zielona jaszczurka 14.7.1998 AXIS MUNDI ty, co przez noc przechodzisz jak wicher nad kołyską kładziesz sól u wezgłowia i święty chleba bochen dla ciebie czara wina spływa na żywy ogień i z kielicha ostatnie lecą na ziemię łzy oliwa płonie w lampach przechodzi świat przechodzień krew znaczy na kamieniu stały, środkowy punkt POMIDOR. Wydawnictwo śląsk. Katowice 1983. ISBN 83-216-0354-8 Wierszem. Wydawnictwo śląsk. Katowice 1997. ISBN 83-7164-081-3 Poezja Dzisiaj , 15/16 . Na wniosek UNESCO światowy Dzień Poezji w naszej Redakcji 19-IV-22 Warszawa 2001 . ISSN 1508-9398. ALTERNATIVA PLUS literatura, umění, kritika, historie. Ročnik VI. Ostrava 2002, 1)(2, 3)(4. ISSN 1212-5776. AKORD, revue pro literaturu, umění a život. Brno-Praha, ročnik XXIV, září 2004/1. ISSN 0862-6715. - Delfin - so - yu - crab - iranian - blogsource - com - sowa-frankfurt beeblog
|