 |
Februar 2002; w lutym 2002:
WIZERUNEK Polaka W NIEMCZECH
Spotkanie z udziałem Pani Elżbiety Sobótki ,nowej Konsul Generalnej – Ministra Pełnomocnego w Kolonii oraz Pani Anny Krawczyk, Konsula ds. Polonii przyniosło Polakom i Polonii we Frankfurcie możliwość osobistego poznania się 22 lutego 2002 r. z Wysokimi Przedstawicielami dyplomacji RP, z drugiej zaś strony: wzbogaciło stan wiedzy o Polonii i Polakach w Niemczech. Umożliwiło też poznanie realnych problemów, obecnych w codziennych stosunkach polsko-niemieckich, nurtujących polonijną i polską społeczność we Frankfurcie.
Odbyte kilka dni wcześniej przez Panią Minister Sobótkę spotkanie z Frau Petra Roth, Oberbürgermeisterin Frankfurtu nad Menem nie dotykało bowiem tematów,które na spotkaniu w Haus Griesheim podniósł Prezes Polskiego Ośrodka Kultury.
Stefan Kosiewski poinformował panią Minister, że 6 tys. obywateli polskich i tysiące innych Polaków, czasowo przebywających we Frankfurcie, nadal obowiązuje bezprecedensowy w stosunkach polsko-niemieckich (i chyba wyjątkowy w skali światowej !) zakaz zgromadzania się przed jednym z kościołów, wydany przez Ordnungsamt Frankfurt w 1996 r. Chociaż nie wiadomo właściwie, czy władze miejskie wiedzą o tym, czy jeszcze odprawiane są tam msze w języku polskim.
Przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego „Oświata” we Frankfurcie nad Menem mgr S. Kosiewski, który protestował w swoim czasie przeciwko dyskryminującemu Polaków aktowi jawnego bezprawia , wręczył teraz pani Minister oryginalną ulotkę wciskaną Polakom do rąk przez policję pod kościołem św.Antoniego ponad pięć lat temu.
Także wspólna mogiła 528 Polaków ,przymusowych pracowników KZ-Adler-Werke, na głównym cmentarzu Frankfurtu (Gewann E, Nr.157) nadal oznaczona jest na tablicy informacyjnej przy wejściu na cmentarz czerwoną, pięcioramienną gwiazdką, a miejsce uświęcone męczeńską śmiercią Polaków wciąż pozostaje przygniecione kamieniem niezgody, który miał – za przyzwoleniem władz Frankfurtu – dopomóc kilku przedsiębiorczym ludziom (nie Polakom!) w kłótniach o pieniądze prowadzonych do 1998 r. z Dresdner Bank.
Rozmawiano więc o realiach ,choć nie brakowało szlachetnych wizji, optymistycznych ocen szans na pojednanie polsko-niemieckie, które winno być zrealizowane m.in. dzięki wzmocnionej współpracy młodzieży polskiej i niemieckiej, partnerstwu miast. Pani Minister Elżbieta Sobótka z uznaniem wyraziła się o odwiedzonym niedawno ośrodku Jugendwerk w Oberursel koło Frankfurtu.
Polski Ośrodek Kultury i w tym zakresie podejmuje działania z różnymi skutkami: do udanych zapisać należy udział Dyrektora Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży dra Piotra Łysakowskiego w zorganizowanej w maju 2000 r. w Hanau (Polnisches Kulturzentrum i Europa-Union- Deutschland), w ramach Polskich Dni Kultury i Europawoche imprezie i dyskusji z udziałem m.in. posła do Parlamentu Europejskiego Thomasa Manna. Niestety Hanau odpowiedziało nam, że ma już 11 partnerstw – poinformował Kosiewski.Tak więc nadal poszukujemy w Niemczech miasta partnerskiego dla żyrardowa, a także Gminy Klucze w Województwie Małopolskim. Tak samo jak partnerów do współpracy z młodzieżą szkolną z miasteczka Łobez w Województwie Zachodniopomorskim, które dopiero od 1. stycznia tego roku jest powiatowe. Mamy też nadzieję,że leżące 15 km koło Stuttgartu 60 tys. Sindelfingen zdecyduje się wreszcie nawiązać partnerskie stosunki z Tomaszowem Mazowieckim.
Mówiąc o swoim udziale w spotkaniu polskich Starostów i niemieckich Landratów, w maju ub. roku w pobliżu Lipska, prezes Polskiego Ośrodka Kultury wspomnieniami zmagań polskich i niemieckich sikawkowych, toczonych z entuzjazmem w strugach ulewnego deszczu, wspierał urzędowy optymizm Szacownych Gości polskiego wieczoru we Frankfurcie nad Menem.
Uznanie praw i aspiracji mniejszości polskiej w Niemczech, zmiana stosunku władz i społeczeństwa niemieckiego do Polski i Polaków w RFN, jest tak samo potrzebna jak i niezbędne są właściwe zachowania i postawy - tak z jednej jak i z drugiej strony, żeby wizerunek Polski i Polaka w Niemczech i w Europie zmienić na lepszy.
A jeszcze niedawno „... pielęgnowano wizję ludowej i siermieżnej Polonii po to,by nie zajmować się niewygodną współczesnością i izolować emigrację polityczną ...” – słusznie zauważał w „Rzeczpospolitej” przed trzema laty Kazimierz Wóycicki (17.4.99 ,nr. 90), były dziennikarz „życia Warszawy”, a obecnie Dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Lipsku. Ten sam, który w ostatnim czasie wywołał wygłoszoną w Deutsches-Polen Institut w Darmstadt tezą o nie istnieniu Polonii, czy też w ogóle grupy mniejszościowej polskiej w Niemczech, niemałe zamieszanie. Odbiło się ono także echem na polonijnym spotkaniu we Frankfurcie; postawiono Pani Minister pytanie, czy Dyrektor Instytutu Polskiego w Lipsku (placówki polskiego MSZ) wypowiadał się w imieniu rządu RP ?
Czy wolno osobie na tak odpowiedzialnym stanowisku za granicą wygłaszać tak subiektywne i kontrowersyjne sądy? Czy zdaniem rządu RP istnieje Polonia? Obecna na spotkaniu Niemka poprosiła (po polsku) o wyjaśnienie jej, co należy w ogóle rozumieć pod pojęciem: Polonia
Pani Minister Elżbieta Sobótka mówiła , że nie może polemizować z nieobecnym na sali Kazimierzem Wóycickim i tłumaczyła, że pobyt na tej sali w tym dniu we Frankfurcie nad Menem Konsula ds. Polonii wyjaśnia stanowisko rządu RP w podniesionej sprawie .
Stefan Kosiewski zdawał się bagatelizować wygłoszoną w Darmstadt tezę i odsyłał do napisanego przez siebie artykułu, opublikowanego w 1998 roku przez „Głos Polski” pismo Związku Polaków Zgoda w RFN, w którym negatywnie ocenił prace prowadzone pod kierunkiem pani prof. Wolf–Powęskiej, na których oparł swoje wystąpienie K.Wóycicki.- Polonię mamy też w Argentynie i ci ludzie, nasi rodacy, bracia i siostry, cierpią teraz z powodu kryzysu bankowego, który dotknął ten kraj, a my nie możemy tym ludziom pomóc. Bo nawet,gdybyśmy zebrali tu na tej sali jakieś pieniądze, żeby je przekazać dla polskich harcerzy w Argentynie, to nie mamy możliwości przesłania im tych pieniędzy, bo banki tam nie wypłacają. I to nas boli. I to jest właśnie : Polonia.
To,że tak samo czujemy na całym świecie - wyjaśniał prezes Kosiewski.Chyba, żeby przekazać tę sumę drogą dyplomatyczną i poprosić tu obecną panią Konsul, żeby Konsul w Argentynie przekazał tam do rąk, bezpośrednio harcmistrzowi opiekującymi się dziećmi.Ale to jest myśl, która pojawia się ad hoc, bez uzgadniania z naszymi Gośćmi, no i nie ma przedmiotu sprawy, z którym można by się zgłosić.
Dyrektor Instytutu w Lipsku znany jest też z odwagi mówienia głośno o sprawach ,które niepokoją. A czasem i deprymują; na odbytym w 1999 r. w Bremie Kongresie Towarzystw Niemiecko-Polskich i Polsko-Niemieckich K.Wóycicki powiedział.że tylko 1800 uczniów uczy się w niemieckich szkołach języka polskiego,co przy 1,8 mln ludzi mówiących po niemiecku w Polsce należy uznać za porażkę. Opisał też negatywną atmosferę,która panuje wśród niemieckich urzędników odpowiedzialnych za sprawy szkół i nauczania .Jednocześnie „... przypisał trochę winy i stronie polskiej,ponieważ i Warszawa nie przejawia większej inicjatywy...” (Dialog,nr.53, 1./2000,s.115).
Polskie Stowarzyszenie Szkolne „Oświata” we Frankfurcie nad Menem obchodzić będzie w tym roku jubileusz 10-lecia działalności; obecne na sali nauczycielki „Oświaty”: mgr Lucyna Bachorz, mgr Barbara Rogalska i mgr Halina Koblenzer mogłyby dużo opowiedzieć na temat trudności stawianych przez stronę niemiecką organizatorom nauczania języka polskiego w Niemczech. Wykazały się powściągliwością, zapowiedziały tylko to,co pozytywne w działaniach na najbliższy czas przyniesie aktywność działających przy polskich parafiach rzymsko-katolickich w Hanau i we Frankfurcie Stowarzyszeń na rzecz Popierania Języka Polskiego,Kultury i Tradycji w Niemczech .
Obecni na sali przedstawiciele Chopin-Gesellschaft Taunus e.V., z którym Polnisches Kulturzentrum e.V. od lat utrzymuje przyjacielskie stosunki, zaprosili na „Chopiniade” do Oberursel; 1 marca (w rocznicę urodzin Chopina) w programie występ światowej sławy artysty: Robert Brautigam z Amsterdamu, a 5 czerwca Joan Moll z Palma de Mallorka. Prezes Kosiewski przekazał informacje o zaproszeniach na imprezy innych zaprzyjaźnionych niemieckich stowarzyszeń: Europa-Union Darmstadt i wykład Dyrektora Deutsches-Polen Institut Dra Dietera Bingena należy wpisać do notesu.
Do sztambucha zaś wpisać można prośbę wyrażoną po spotkaniu faksem do Kosiewskiego-Poety o dwuwiersz, który odczytał , zanim zaprosił do fortepianu Profesora Janusza Stefańskiego, niegdyś znakomitego perkusistę w składzie znanej grupy jazzowej Muniaka ,a dziś wykładowcę wyższych szkół muzycznych w Moguncji i we Frankfurcie nad Menem.
Była więc: Bajka, Mazurek ,kompozycje własne. Kwiaty i dobry nastrój; nastroić fortepianu nie można było,bo użyczany od niemieckiego chóru, który korzystając z tych samych pomieszczeń w Haus Griesheim oddaje Polnisches Kulturzentrum instrument w stanie, w jakim posiada dla potrzeb własnych.
I tak rację mają ci, którzy twierdzą, że to my sami tworzymy pozytywny, lub negatywny obraz o innych ludziach i krajach. Oni zaś mają utrwalone wyobrażenia o nas i nimi się kierują, pozwalają sobie wpajać to i owo, indoktrynować się, wmawiają sobie, lub obalają nasz wizerunek.
Występować należy wszak zawsze z pozycji optymistycznych; przyszłość wniesie korekty do kształtowanych wizerunków.
Barbara Jędrzejczak
|
 |